Get your dropdown menu: profilki

Rozdział 1

Wszystko będzie dobrze. Powtarzał sobie w myślach. Będzie się cieszył,  że wróciłem. Eunhyuk spojrzał na kartę, którą trzymał w dłoni. Powinien. Chłopak podniósł wzrok na olbrzymią, czarną bramę, prowadzącą do wielkiego dworu rezydencji. Poczuł dreszcz zmieszany z zimnym potem spływającym mu po plecach. Nadal stał tam, po drugiej stronie ulicy obawiając się swojej decyzji. Miał mętlik w głowie, wszystkie wspomnienia kumulowały się chcąc udowodnić, że nadal może się wycofać nie ponosząc konsekwencji. Tak bardzo obawiał się reakcji ojca. Był to starszy człowiek, który miał charakterystyczną twarz ozdobioną paroma bliznami pod lewym okiem,  prosto uczesane siwe włosy i surowy garnitur z mocno związanym krawatem. Hyukjae wzdrygnął się na myśl o ojcu i ruszył pewnym krokiem w stronę bramy. Podchodząc zauważył dwóch uzbrojonych i napakowanych facetów,  którzy patrzyli się na niego z pogardą. Niższy, wyglądający troszeczkę łagodniej niż ten drugi, podszedł do chłopaka podnosząc pytająco brew.
-Lee Hyukjae - wydukał chłopak podając swój dokument ochroniarzowi. Ten spojrzał na niego niedowierzająco jednocześnie zmierzając go wzrokiem.
-Szef wie o twoim powrocie? - Oddał dokument kiwając w stronę większego. Tamten obrócił się na pięcie i maszerując skierował się w stronę dalej stojącej budki.
-Zaraz się dowie. - Hyuk kiwnął głową spoglądając dalej na kartę którą trzymał. Po chwili wielkie czarne drzwi bramy otworzyły się. Chłopak zaczerpnął głęboki oddech i ruszył w kierunku głównych drzwi. Rezydencja była olbrzymia. Białe ściany kamiennej budowli gdzie nie gdzie były obrośnięte pnączem. Cały ogród otoczony wysokim żywopłotem. Swoją wielkością przypominał miniaturkę parku,  ścieżki były wysadzane kamieniami, przejrzysty strumyk ciągnął się pod mostkiem aż do stawu w którym pływały małe, mieniące się na tęczowe kolory rybki. Dużo się tu zmieniło od dnia w którym wyjeżdżał. Nie było takiego kolorowego nastroju. Wszędzie było biało, szron obrastał wysuszone gałęzie drzew i krzewów, śnieg był odgarnięty tylko tam gdzie było to niezbędne. Na całą długość chodnika rozsypany był szary piach, który skrzypiał pod naciskiem stóp.
-Dzień dobry! - z przemyśleń wyrwał go cienki głosik jednej ze służących jego ojca. Dwie kobiety ukłoniły się nisko czekając aż przejdzie  obok. Kiwnął ręką, kobiety  podniosły się i podeszły. Jedna z nich była młoda,  nie pamiętał jej twarzy za czasów kiedy tu mieszkał. Przyjrzał się i stwierdził ze jego ojciec musiał zmienić służbę, bo nie poznaje jednej z kobiet.
-Gdzie znajdę ojca? - zapytał przyglądając się jej dokładnie. W jej oczach dostrzegł ciekawość. Dziewczyna nie miała przecież pojęcia,  że rozmawia z synem jej szefa.
-Pan Lee znajduje się w gabinecie. Właśnie ma spotkanie. Proszę poczekać aż skończy. - Odpowiedziała druga bacznie się przyglądając. Nic nie mówiąc ruszył przed siebie i wszedł do rezydencji. Otwierając duże drewniane i ciężkie drzwi, ku jego oczom ukazał się wielki hol. Wypolerowana marmurowa podłoga na całą długość, czerwone grube dywany spływały po schodach przygniecione gdzie nie gdzie metalowym prętem służącym do utrzymania go na swoim miejscu. Jego krawędzie podszyte były złotą nicią, a na niektórych stopniach stały figury starożytnych filozofów. W centrum widniał wielki szklany żyrandol z wiszącymi i dzwoniącymi kryształkami. Hyuk zrobił krok, odgłos stukania jego buta rozniósł się echem po całym pomieszczeniu. Rozejrzał się i spokojnie poszedł w lewy korytarz zatrzymując się przy gabinecie. Oparł się o ścianę czekając aż głosy w środku pomieszczenia umilkną. W celu zabicia nudy zaczął się rozglądać, ale po chwili drzwi otworzyły się na oścież i z środka wyszło dwóch starszych mężczyzn ubranych w garnitury. Jeden z nich stanął jak wryty gdy ujrzał Hyukjae,  lecz szybko obrócił się i poklepując towarzysza uścisnął mu dłoń. Mężczyzna ruszył korytarzem podczas gdy drugi został i odprowadzał go wzrokiem. Po chwili odwrócił się do niego i kiwnął na jego głową wchodząc do gabinetu. Poszedł za nim, zamykając drzwi za sobą. Starszy mężczyzna rozsiadł się za swoim biurkiem i podparł twarz rękoma masując sobie skronie.
-Usiądź. - Oznajmił wskazując na krzesło naprzeciw siebie. - Matka mnie nie powiadomiła , że wracasz. Masz mi coś do przekazania od niej? - powiedział surowo po czym zakaszlał.
Eunhyuk bezszelestnie wyciągnął spod blatu papier który dzierżył w dłoni i podsunął go. Starszy natychmiast chwycił kartkę i nerwowo zaczął czytać jej zawartość.
- Co to ma znaczyć?! Czemu wydalili Cię z tamtej szkoły? Liczę na dobre wytłumaczenie z twojej strony. - Krzyknął niemalże rozrywając kartkę,  którą nerwowo ściskał w dłoniach.
-Wdałem się w bójkę z synem dyrektora szkoły.- powiedział prawie szepcząc i spuścił wzrok czując na sobie wściekłe spojrzenie ojca.
-Ty gówniarzu! Nie chcę nawet wiedzieć o co się z nim pokłóciłeś! - krzyczał wymachując rękoma w powietrzu. Chłopak zacisnął pięści czując przypływ gniewu do ojca. - Zwariowałeś już do reszty?! To twoja czwarta szkoła z której Cię wydalili! -  Starszy Lee zrobił się cały czerwony ze złości. Wstał i podparł się rękoma na blacie przenikając młodego swoim wzrokiem.
-Nie pozwolę się poniżać! Nie obchodzą mnie konsekwencje! - krzyknął gwałtownie wstając i wywracając krzesło na którym siedział. Momentalnie po pomieszczeniu rozległ się dźwięk uderzenia. Chłopak stał jak wryty patrząc się w ścianę obok. Policzek piekł go ale mimo to bał się ruszyć. Nie spodziewał się takiej reakcji. Jego ojciec usiadł łapiąc się za głowę. - Hyukjae wyjdź. - odparł - Tego już za wiele, muszę zadzwonić do twojej matki. Z Tobą porozmawiam potem na spokojnie. Pójdź do swojego pokoju. - powiedział jakby nigdy nic i wskazał na drzwi. Hyuk wybiegł z gabinetu czując jak łzy napływają mu do oczu. Cholerny ojciec, myślałem że się zmienił  - pomyślał masując pulsujący od bólu policzek, na którym pojawiała się opuchlizna. Zdziwił go fakt, że korytarze które parę lat temu wypełnione były biegającymi szczupłymi sprzątaczkami i pokojówkami, wszelkiego rodzaju kucharzami i innymi pracującymi tym razem były opustoszałe. Powolnym krokiem ruszył przed siebie przypominając sobie rozmieszczenie pokoi w całej rezydencji. Jego własny pokój znajdował się na pierwszym piętrze, był dość obszerny. Pomalowane ściany na ciemno szary kolor i jasne panelowe podłogi nadawały temu miejscu elegancki wystrój. Idealnie pasowały białe zasłony na okna w wzór zebry. Zaraz przy wejściu na ścianie znajdowało się gigantyczne lustro, które służyło niegdyś chłopakowi do ćwiczeń tańca. Nieopodal było gigantyczne małżeńskie łóżko, zaścielone śnieżnobiałą pościelą. Po obydwu stronach stały nocne szafki a na nich białe lampki. Naprzeciw łoża widniała wielki ekran telewizora, a pod nim półeczka z konsolą do gry. Po prawej od TV było wielkie półtorej metrowe białe biurko z idealnie poukładanymi książkami, na nim biały laptop firmy Apple.  Nieco dalej było wielkie okno, a z niego widok na połowę Seulu. W nocy wyglądał zwłaszcza niesamowicie, wręcz zapierał dech w piersi.  Eunhyuk podszedł powoli do drzwi prowadzących do garderoby i nacisnął ostrożnie klamkę. W środku panował porządek, mimo iż większość ubrań, które wcześniej zabrał stamtąd, znajdowała się teraz w Ameryce. - Będę musiał zrobić porządne zakupy -zauważył i podrapał się po głowie sycząc pod nosem. Nienawidził tego robić, zakupy są dobre dla dziewczyn w jego wieku, one pewnie to uwielbiają. Ale do facetów ten obraz w ogóle nie pasował. Zamknął drzwi głośno wzdychając. Miał dość, nie dość że ojciec nie przyjął go jak należy, tylko doszło jeszcze do rękoczynów, to na myśl o tym co jego ojciec może zaplanować przechodził go dreszcz po plecach. Położył się na łóżku i głośno wciągnął powietrze. -Jutro zapowiada się fantastyczny dzień! - Odkrzyknął sarkastycznie w myślach. Ta przeprowadzka zupełnie go wykończyła, była dość dobrym powodem żeby zasnąć o tak wczesnej porze i to w brudnych od podróży ubraniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz