Get your dropdown menu: profilki

Rozdział 10

- Wyrobisz się? - zapytał.
- Już, już.-pokiwał głową i wyskoczył spod prysznica wycierając się ręcznikiem, który podał mu siedzący Hae. Chłopak chwycił mokry materiał z kafelek i podszedł na balkon go rozwiesić. Po chwili z łazienki wyskoczył Hyuk podskakując i zakładając skarpetki. Donghae wybuchł śmiechem na ten widok przez co został skarcony jego wzrokiem. Zamknął drzwi od balkonu i chwycił torbę w której miał spakowane potrzebne rzeczy.
-Zabrać coś jeszcze? - Zapytał biegającego po pomieszczeniu Eunhyuka, który poszukiwał swojej komórki. Kiedy ją znalazł, odetchnął z ulgą i pokiwał przecząco głową. Natychmiastowo założył buty i wypadł przez drzwi na korytarz wywołując śmiech u drugiego.
-Co ty od rana taki zadowolony? - Zapytał go podnosząc się z podłogi.
-Nie rozumiem o czym mówisz. - odparł i natychmiastowo spoważniał. - Chodźmy. - ruszył pośpiesznym krokiem  przed nim. Obydwoje przyszli na miejsce zbiórki wywołując siarczyste dyskusje wśród uczniów.
-Proszę, proszę. A co to za spóźnienie? - odchrząknął znajdujący się nad nimi wychowawca.
-Hyukjae pobrudził dżemem całą pościel i musiałem ją wyprać - wzruszył ramionami udając bezinteresownego. Hyuk rzucił mu pytające spojrzenie ale potwierdził jego słowa. Leeteuk podszedł i zarzucił mu rękę na ramię.
-Idziecie z nami do Kangina? - uśmiechnął się - zaprosił nas na darmowe lody - zaśmiał się. - A rejs i tak został przesunięty na jutro bo nie było wystarczającej ilości biletów. - powiedział ukrywając rozczarowanie. Hyuk popatrzył pytająco na Donghae.
-Nie mam nic przeciwko. - powiedział uśmiechając się nieśmiało.
-Pierwszy raz słyszę twój głos - wykrzyczał podekscytowany Leeteuk i łapiąc ich pod ramię zaczął iść w kierunku miasta.
-Nie spoufalaj się tak. - powiedział sucho Hae i zrzucił jego rękę.
-Ale jesteś cięty. - burknął pod nosem kurczowo trzymając się Hyuka. - O to już tutaj! - krzyknął szczęśliwy i podbiegł do drzwi jednego z budynków. - Chodźcie chodźcie - pospieszył ich ruchem ręki i zapukał do drzwi.
-Już idę - usłyszeli głos Kangina, który zbiegał po schodach. Kiedy otworzył drzwi zaśmiał się wesoło przytulając każdego na przywitanie. Donghae też, o dziwo nie sprzeciwił się temu. Pokój Kangina nie był wielki jak przykładowo pokój Hyuka ale wszyscy pomieścili się w środku. Było z nimi jeszcze dwóch innych chłopaków i jedna dziewczyna, która chodziła za nimi wszędzie. Kangin z Leeteukiem po paru minutach wrócili z tackami pełnymi talerzyków i lodów, przeróżnych polew i owoców. Oczywiście nie mogło też zabraknąć alkoholu.
-Zagrajmy w butelkę! - rzucił Kangin wyciągając zza pleców plastikowy pojemnik. Położył go na środku i zakręcił. Dłuższa część butelki zatrzymała się wskazując na Leeteuka.
-Pytanie czy wyzwanie? - powiedział radośnie Kangin.
-Wyzwanie - powiedział chwytając szklankę z piwem i upijając z niej łyk.
-Musisz pocałować jakiegoś chłopaka z tu obecnych - zaśmiał się zwycięsko i zaczerpnął łyk płynu.
Hyuk zauważył jak Donghae skrzywił się widząc alkohol i odwrócił wzrok od pijącego Teuka wywracając oczami. Wziął z tacki dwie porcje lodów podając jedną chłopakowi obok i uśmiechając się ciepło. Hae delikatnie odwzajemnił uśmiech i wrócił do oglądania gry w butelkę.
-Wybierz taką osobę, z którą umówiłbyś się jakby była dziewczyną. - dodał z diabelskim uśmiechem. Leeteuk wstał i żeby nie nazwać tego konkretniej usiadł okrakiem na kolanach zaskoczonego Kangina całując go w usta. Po chwili wstał śmiejąc się i zakręcił butelkę. Wypadło na Donghae. Teuk popatrzył triumfalnie i otworzył usta żeby coś powiedzieć. - Pytanie. - powiedział obojętnie Hae.
- Ile razy byłeś już w związku? - zapytał popijając alkohol.
- Zero - burknął cicho unikając spojrzenia Hyukjae. Zakręcił butelką i juz chciał coś powiedzieć jak zadzwonił telefon Kangina. Chłopak wyszedł kiwając głową żeby na niego zaczekać. Po paru minutach wrócił z smutną miną.
-Muszę wracać pomagać do kawiarni. - powiedział cichym głosem. - przepraszam was za to - ukłonił się nisko.
-Idę z tobą - odchrząknął Leeteuk wstając z łóżka. Kangin uśmiechnął się blado.
-W takim razie do zobaczenia - pożegnał się ze wszystkimi, którzy zmierzali już do wyjścia.
W drodze powrotnej wszyscy się rozdzielili.
-Gdzie masz ochotę iść? - zapytał Hyuk rozglądając się i gdy nie zauważył nikogo z klasy w pobliżu złapał za dłoń chłopaka.
-Mamy godzinę do obiadu. Może odwiedzimy jakiś sklep z pamiątkami? - zaproponował drugi splatając palce.
-Mi pasuje - zaśmiał się mocniej ściskając jego dłoń. Kilometr dalej rozciągały się różne sklepy z pamiątkami i zabawkami. Były też stragany z jedzeniem i ubraniami.  Hyuk zatrzymał się przy jednym widząc srebrne łańcuszki i dużo zawieszek do wybrania. Kiedy zauważył, że Donghae czytał jakaś książkę przy innym stoisku kupił te naszyjniki i wybrał dwie podobne zawieszki. Szybko zapłacił i schował zdobycz do kieszeni. Stanął za chłopakiem i zza ramienia spojrzał na książkę, którą czytał. Ten odskoczył wystraszony w bok i złapał się za usta.
-Nie strasz mnie tak! - burknął oburzony i odłożył książkę. - Przez ciebie dostanę zawału - zaśmiał się i ruszył do następnego sklepu ciągnąc go za rękaw. Nie zdążyli na nic się zdecydować, bo musieli wrócić na obiad. Weszli do stołówki siadając przy wolnym stoliku obok okna.
-Mogliśmy coś zjeść na mieście - powiedział Donghae wbijając wzrok w nadchodzące kelnerki.
-Przecież nie gotują tu tak źle - wzruszył ramionami. Po chwili dostali estetycznie ułożony posiłek na talerzu. - Bynajmniej nie ma tu takiego jedzenia jak na stołówce w szkole - uśmiechnął się sztucznie. Donghae zaczął powoli jeść. -Wiesz co. - urwał Hyuk podpierając głowę rękoma i spojrzał w zdziwione oczy kolegi. - Wtedy jak mnie pocałowałeś w policzek to nie spałem - zaśmiał się widząc jak Donghae zakrztusił się jedzeniem.
-Co.. - wydukał z siebie i zaczął kaszlać wytrzeszczając niedowierzająco oczy. - Czemu nic nie powiedziałeś? - wyszeptał kiedy ktoś obrócił się w ich stronę.
-Chciałem poznać twoją bezcenną reakcję - zaśmiał się. Hae pociągnął go za włosy i walnął dłonią w szyję.
-Nie nabijaj się ze mnie tutaj. Wszyscy się patrzą. - powiedział rzucając mu zimne spojrzenie. Hyukjae złapał się za miejsce uderzenia delikatnie je rozmasowując.
-Zwariowałeś? Teraz jeszcze bardziej będą się patrzeć - powiedział z ignoranckim uśmiechem na twarzy. Dokończył jeść posiłek i rozsiadł się zwycięsko patrząc jak Donghae nadal męczy się z naleśnikiem.
-Nie patrz się tak! To krępujące! - wyszeptał robiąc zawstydzoną minę. Jego policzki delikatnie nabrały barwy różu podkreślając przystojne rysy twarzy. Odłożył widelec zostawiając na talerzu pół naleśnika i wstał.
-Idziemy,  nie smakuje mi - rzucił mu zniecierpliwione spojrzenie i wyszedł z jadalni. Hyuk pognał za nim. Weszli do swojego pokoju zamykając drzwi.
-Naprawdę wtedy nie spałeś? - Zapytał od razu odwracając się w jego stronę - Pewnie chcesz się ze mnie pośmiać. - powiedział odwracając wzrok w stronę okna.
-Jak mógłbym spokojnie zasnąć wiedząc że będziesz leżał obok? - prychnął pod nosem i przytulił go delikatnie. Hae odwzajemnił gest i wciągnął głośno powietrze.
-Uwielbiam twój zapach - pisnął cicho pod nosem ściskając go mocniej. Chłopak zawiesił ręce na jego karku powoli przeczesując jego karmelowe włosy.
-Hyukjae ja.... - zająkał się, zacisnął usta w wąską linię i odwrócił wzrok w stronę balkonu. - przepraszam Cię za wczoraj. Czuję się cholernie głupio, że tylko ja... - głośny dzwonek telefonu przerwał mu w połowie. Hyuk popatrzył rozczarowany na swoją kieszeń od spodni.
-Przepraszam na chwilkę - powiedział wyciągając telefon. Donghae usiadł na łóżko i spojrzał w wyświetlacz swojego smartfona. Eunhyuk przyłożył słuchawkę do ucha.
-Yaaah! Leeteuk! - powiedział wściekłym głosem nerwowo drapiąc się po głowie - Zwariowałeś? Wracaj natychmiast! - krzyknął. Oparł się o ścianę zrezygnowany i westchnął - Jak to nie wypali to sam będziesz się tłumaczył. Mnie w to nie mieszaj! - burknął i rozłączył się rzucając telefon do walizki.
-Co za debil! - wyrzucił odwracając wzrok w stronę drzwi.
-Mhm? - Donghae popatrzył wyczekująco opierając się o poduszkę.
-Leeteuk chce nocować dziś u Kangina.. - urwał  - Mam go kryć przed nauczycielem. - westchnął siadając obok.
-Czemu się zgodziłeś? - wyrzucił mu Donghae podnosząc się do pozycji siedzącej.
-Jestem mu coś winien więc... - westchnął wsadzając dłonie do kieszeni. Pokój wypełniła cisza, firanka okna lekko falowała pod wpływem  wiatru, który wtargnął przez balkon do pomieszczenia. Nie wykluczając krzyków dochodzących z zewnątrz. Donghae oparł się delikatnie o ramię chłopaka i westchnął.
-Niby co zamierzasz zrobić? - szepnął mu do ucha.
-Nie mam pojęcia. Będę improwizował. - stwierdził obejmując ramieniem drugiego. Donghae wychylił się i pocałował Hyuka delikatnie popychając go na łóżko.
-Ja wczoraj... - głośne burczenie wydało się z jego brzucha. Chłopak zaczerwienił się cały i zaskoczył z łóżka- przepraszam, chyba jednak muszę coś zjeść - dodał kierując się w stronę drzwi. Delikatne szarpnięcie za rękaw zatrzymało go w połowie kroku.
-Zjemy coś na mieście - postanowił Hyuk mówiąc władczym tonem z uśmiechem na ustach - Zapraszam cię na kolacje jakkolwiek to nie zabrzmiało - dodał uważnie patrząc na reakcję Donghae. Ten jednak przytaknął uśmiechnięty i zaczął pilnie ubierać buty. Hyukjae powolnym ruchem zwlekł się z łóżka, zauważył zniecierpliwione spojrzenie kolegi na sobie więc zarzucił tylko bluzę i wskoczył w buty.
***
Atmosfera była cudowna. Ciekawe rozmowy w dobrym towarzystwie przy piwie i pizzy.
-Miałeś mnie zabrać na jakąś przyzwoitą kolację - zaśmiał się Donghae popijając trunek z swojego kufla i odchylił głowę w tył głośno oddychając.
-Ale sam widzisz, że nie mają tu restauracji - uśmiechnął się Hyuk. Zaczerpnął łyk płynu i przyjrzał się uważnie na towarzysza. - Wszystko w porządku? - Zapytał - wydajesz się być czymś przygnębiony - dodał nie spuszczając wzroku.
-Jak ty to robisz, że wszystko potrafisz wyczytać. - westchnął i dopił duszkiem resztę piwa. - Jeszcze jednego! - wykrzyknął w stronę kelnera ledwo utrzymując się na krześle.
-Kolega żartował! - wykrzyknął Hyukjae wstając. Położył pieniądze na ławie i podszedł do chłopaka. Był już podpity, pomijając fakt ze wypił dopiero dwa piwa, ale widocznie nigdy wcześniej w jego organizmie nie było takiej dawki alkoholu.
-Wstawaj. - powiedział spokojnie łapiąc go pod ramię i zwlekł z krzesła. - Zbieramy się do hotelu. Musisz wytrzeźwieć przed jutrem. - dodał niecierpliwie przyglądając się drugiemu. Ignorując docinki ze strony jakiś facetów wyszedł z nim z budynku i oparł go o zimną ścianę. - Coś ty narobił. - westchnął.
-Zamknij się. To twoja wina. - powiedział Donghae przecierając rękawem twarz. - przecież wiesz jaki jestem podatny na alkohol. - dodał patrząc smutnym wzrokiem na drugiego.
-Wracajmy. - odparł po chwili ciszy. Ruszył chwiejąc się na boki, ale udawało mu się podpierać o ścianę murku więc uniknął upadku. Hyuk wbił wzrok w niebo i głośno wypuścił powietrze z płuc. Obejrzał się na chłopaka, który z trudem stawiał kolejne kroki. Podbiegł do niego i delikatnie przycisnął go plecami do murku.
-Donghae - powiedział wbijając wzrok w jego zdezorientowane oczy - O co chodzi? - zapytał gdy ten odwrócił głowę w drugą stronę unikając jego spojrzenia. Zacisnął usta w wąską linię i odepchnął od siebie Hyuka.
-Nie patrz się tak na mnie. - wyszeptał zasłaniając dłonią twarz. - Daj mi już spokój. - dodał i zaczął powoli wlec się chodnikiem w stronę hotelu. Chłopak nic nie powiedział tylko szedł za nim wbijając wzrok w równomiernie ułożony bruk. Po dłuższej ciszy przyspieszył krok idąc na równi z drugim.
-Chyba źle skręciłem - na te słowa popatrzył pytająco, zdziwił się, że chodnik którym szli, kończył się na plaży. Uśmiechnął się na ten fakt i delikatnie chwycił dłoń drugiego splatając z nim palce.
-Chodźmy - dodał entuzjastycznie i uśmiechnął się w stronę przygnębionego chłopaka. Plaża była równa, niekiedy natykali się na jakieś ruiny budowli z piasku, ale omijali je nie chcąc zniszczyć i tak już popsutego dzieła jakiegoś dzieciaka. Z dala dostrzegli hotel do którego się kierowali. Kawałek dalej Hae przystanął puszczając dłoń chłopaka. Ten rzucił mu pytające spojrzenie.
-Zostańmy jeszcze chwilę tutaj. - powiedział cicho i usiadł powoli na piasku patrząc w stronę morza. Hyukjae dosiadł się obok nie spuszczając z niego wzroku. - Powinienem ci to powiedzieć już dawno. - wydukał Hae rozglądając się czy w pobliżu nikogo nie ma. Złapał delikatnie dłoń Hyuka żeby powstrzymać się od patrzenia na jego twarz i przyciągnął ją od siebie. Zamknął ją w swoim uścisku i znów popatrzył się w stronę morza. - Moja matka się domyśla. Jest temu przeciwna. - Nie musiał kończyć myśli, bo Hyukjae doskonale wiedział o co mu chodziło -I co o tym myślisz? - odparł ledwo słyszalnie patrząc oczami przepełnionymi strachem.
-Donghae.. - urwał i dotknął policzka Hae odwracając go w swoją stronę. - Wiesz, że to twoja decyzja prawda? - Zapytał.
Chłopak próbował uniknąć wzroku drugiego, ale po chwili się poddał.
-Powinna zaakceptować twoja decyzję. - dodał cicho głaszcząc jego szyję.
-Rozumiem. - pokiwał głową i powoli musnął usta Hyuka. - Kocham Cię. - szepnął mu do ucha i przytulił. Ten objął go ramieniem i pogłaskał plecy. Poczuł jak chłopak schował się w jego wcięciu między szyją a ramieniem i wzdrygnął się prawdopodobnie z powodu poczucia intensywnego zapachu ukochanego,  który tak uwielbiał. Przytulali się tak dłuższą chwilę. Hyuk podskoczył przypominając sobie o czymś.
-Miałem Ci coś dać wcześniej ale zapomniałem- powiedział cicho i klepnął się w czoło. Hae niechętnie odlepił się od niego i popatrzył zaciekawiony. Chłopak wyciągnął z kieszeni coś błyszczącego i gdy skończył rozplątywać zawiesił na dłoni łańcuszek z zawieszką w kształcie litery E. Uśmiechnął się nieśmiało kiedy drugi wpatrywał się błyszczącymi wielkimi oczami na przedmiot.
Momentalnie zachwycony spojrzał porozumiewawczo na drugiego i obrócił się do niego plecami. Hyukjae powolnym ruchem założył mu naszyjnik i pogłaskał plecy opuszczając ręce. Po chwili czuł na sobie tylko ciężar ciała, bo Donghae od razu rzucił się na niego mocno tuląc.
-Dziękuję - pisnął cicho do ucha zawstydzony i złożył na jego ustach pocałunek. Hyuk odwzajemnił go zatapiając dłoń w jego miękkich, gęstych włosach. Poczuł że chłopak naciska na jego klatkę piersiową jakby chciał by ten się położył. Kiedy już to zrobił usiadł na nim okrakiem nie przestając całować. Było ciemno, coś około godziny 23 więc nie przejmowali się tym że ktoś mógłby ich ujrzeć. Poczuł smak alkoholu z ust Hae, który łapczywie całował go jakby za chwilę miał go stracić. Przeszył go lekki dreszcz kiedy chłopak zaczął kręcić i pocierać biodrami o jego krocze odchylając głowę do tyłu. Natychmiast podniósł się do pozycji siedzącej i chwycił jego twarz w dłonie przyglądając się pytająco.
-Donghae jesteś pod wpływem. - powiedział cicho nie chcąc wywołać jakiejkolwiek konfrontacji. Zauważył, że drugi ma całe czerwone napuchnięte oczy z których leciały łzy. Uśmiechnął się gorzko gdy ten cały zaczerwieniony opuścił głowę i schował ją w dłoniach.
-Rzeczywiście. Przecież jak jestem napity to możesz nie brać mnie na poważnie - wyrzucił mu i wstał od razu idąc szybkim krokiem w stronę hotelu.
-Donghae! Co ty..-krzyknął za nim otrzepując spodnie z piasku. - poczekaj. - powiedział przyspieszając kroku. - Mogą się zorientować że wysz.. - Zatkało go kiedy ujrzał sylwetkę wychowawcy wychodzącego z głównego wyjścia. Zaczął biec widząc jak tamten zbliża się w stronę Hae. Kiedy go dogonił złapał go w pasie i zasłonił mu drugą ręką usta szybko odciągając za murek.  Schował się w cieniu z nim i wskazał mu na twarz żeby nie wydał żadnego dźwięku. Zdezorientowany Hae zmarszczył brwi, lecz dostrzegając wychowawce cofnął się jeszcze bardziej. Mężczyzna spojrzał w ich stronę i westchnął. Na szczęście nie dostrzegł ich i oparł się o murek zapalając papierosa. Zaciągnął się powietrzem i wyciągnął telefon. Spojrzał na godzinę na ekranie i nerwowo rzucił o ziemię papierosa przygniatając go obcasem od butów. Wszedł spowrotem do budynku. Hyuk poklepał po ramieniu Hae i wymienił porozumiewawcze spojrzenie. Wyjrzał zza murku i dostrzegł przez szklane wejście, że  nauczyciel wszedł już do swojego pokoju. Kiwnął ręką, ale obrócił się żeby się upewnić czy chłopak wie o co mu chodzi. Ten jednak kucał i rysował coś palcem na piachu. Hyuk głośno westchnął i złapał go za rękę ciągnąć w stronę wejścia. Cudem udało im się uniknąć nauczyciela, który wyszedł z pokoju jak ci byli już na schodach. Wbiegli do swojego pokoju i zamknęli drzwi na zamek wydając przy tym cichy szelest. Hae usiadł na ziemi i dyszał z powodu szybkiego biegu. Popatrzył się na kolegę i otarł oczy rękawem czując jak znów lecą mu łzy. Hyukjae kucnął naprzeciw niego i chciał odciągnąć jego dłoń od twarzy, ale ten odepchnął go i zerwał się robiąc parę kroków w tył.
-Przecież jestem pijany! Nie dotykaj mnie! - wykrzyczał przez łzy wbijając spojrzenie przepełnione chęcią mordu.
-Donghae, ja nie chce żebyś potem żałował. Pod wpływem możesz zrobić wszystko. - powiedział opierając się o ścianę ramieniem.
-Wczoraj ci się jakoś podobało! - wykrzyczał wymachując rękoma w powietrzu - Nawet nic nie mówiłeś! Wykorzystujesz mnie wtedy kiedy najdzie cię ochota, a ja jak debil ulegam! - wskazał na niego palcem.
-Co ty kurwa pierdolisz!? - wykrzyczał czując jak ogarnia go gniew.
-Mówię to co o mnie myślisz! Jesteś taki sam jak reszta! - Nie minęła sekunda jak wylądował przyciśnięty do ściany. Znów dzieliły ich centymetry. Hae zagryzł wargę tak mocno, że zaczęła mu krwawić.
-Jaka reszta? - syknął przez zęby Hyukjae przytrzymując twarz chłopaka, który za wszelką cenę chciał się odwrócić. Ten wybuchł płaczem i zaczął się wyrywać. Bez skutku. Został mocniej przyciśnięty do zimnej powierzchni pod wpływem czego jęknął boleśnie.
-Donghae - powiedział ciszej starając się opanować i poluźnił uścisk - odpowiedz mi. - przytrzymał go czując jak ten osuwa się po ścianie i popatrzył głęboko w oczy. Przeszył go dreszcz kiedy znów ujrzał ten pusty wzrok.
-Puść mnie - powiedział cicho Hae nawet nie próbując się wyrwać ani go odepchać. Hyuk cofnął się parę kroków. Cisza ogarnęła pomieszczenie w mgnieniu oka. Obydwoje patrzyli na siebie przez jakiś czas nic nie mówiąc.
- Ja cię nie wykorzystuje - wyszeptał Hyuk kręcąc głową.
- Kłamca.- dźwięk głosu kiedy wypowiedział to słowo brzmiał jak ogłoszenie wyroku.
- Donghae... - powiedział ale zrezygnował widząc jak ten zaczyna szukać coś w walizce. Po paru sekundach skierował się do łazienki i było już słychać tylko szum wody. - Ahhh! - krzyknął Hyuk i uderzył ręką w ścianę strącając przy tym obrazek wiszący obok. Trzask spadającego przedmiotu i tłuczonego szkła rozległ się po pokoju. Chłopak opuścił głowę kiedy poczuł jak po policzkach spływają mu łzy. Natychmiast wzdrygnął się i chwycił śmietnik stojący przy drzwiach. Kucnął nad rozbitym szkłem i zaczął je powoli zbierać. Momentalnie syknął kiedy na jego dłoni pojawiła się czerwona linia. Po chwili kapał z niej czerwony płyn. Hyukjae zacisnął pięść pozwalając, żeby strużki krwi przecisnęły się między palcami. Nie zważając na okoliczności dokończył zbierać roztrzaskane szkło i wyrzucił je do pojemnika. Obrazek z ramką położył na stoliku obok i odniósł śmietnik na swoje miejsce. Otwierany zamek drzwi od łazienki wyrwał go z zamyślenia. Donghae popatrzył tylko na niego i zauważając, że ma zakrwawioną dłoń ruszył żeby mu pomóc, ale zatrzymał się w pół kroku. Odwrócił się z kwaśną mina i zignorował chęć pomocy drugiemu. Hyuk chwycił czysta bieliznę z koszulką i wszedł do łazienki zamykając za sobą drzwi tylko na klamkę. Rzucił materiał w kąt i nachylił się nad umywalką nie powstrzymując już swoich łez. Popatrzył na prawą dłoń na której czuł piekielne pieczenie. Szkoda że w innym miejscu mnie nie przejebało - pomyślał. Miał już dość wszystkiego co działo się w ostatnich dniach. Nic nie układało się tak jak powinno. Jego ukochany za każdym razem źle interpretował jego słowa, nie miał już nawet siły tłumaczenia się z tego co zarzucał mu Donghae. Stracił wszelką chęć do wszystkiego. Popatrzył na swoje odbicie w lustrze. Ujrzał szczupłego chłopaka o ciemnych oczach, miał nienaturalnie rozszerzone źrenice i opuchnięte powieki. Włosy koloru karmelowego rozczochrane na całej głowie, w jednym miejscu zakrwawiona rana na twarzy i strup na policzku. Nawet nie pamiętał skąd miał te rany. Wszystko stało się w jednej chwili obojętne. Mimo iż był optymistycznym człowiekiem. Dokładnie. Był nim. A to przecież szybko się nudzi jak coś codziennie wygląda tak samo. Zaśmiał się i zrzucił z siebie ubrania wchodząc pod prysznic. Puścił ciepłą wodę i usiadł na podłodze opierając się plecami o ścianę. Przetarł twarz i podniósł głowę zamykając oczy. Woda spłukała mu wszelki brud zostawiając po sobie uczucie komfortu. Jedynie jego dłoń domagała się uwagi cały czas powodując ból. Wyłączył wodę zostając za szybą prysznica i westchnął. Nie chciał wracać do tamtego pomieszczenia. Nie chciał znów wywołać konfrontacji pomiędzy nimi dwojga. Sytuacja i tak była już dość napięta. Ubrał bokserki i koszulkę. Po chwili usłyszał głośny zgrzyt otwieranych drzwi. Jakaś sylwetka podbiegła do umywalki nachylając się nad nią. Zerwał się gdy zobaczył że tamten kaszla krwią, pomijając fakt, że leciała mu ona tez z nosa.
-Donggie - krzyknął przerażony, nachylił się koło niego i położył dłoń na jego karku. Ten nie zareagował tylko nadal krztusił się krwią starając zachować równomierny oddech.
-Nie potrzebuje twojej pomocy. - wyszeptał i rzucił mu wściekłe spojrzenie. - wyjdź, poradzę sobie - dodał znów kaszląc. Hyuk zabrał dłoń i wyprostował się.
-Nie traktuj mnie jak wroga. Zrobiłem tamto dla twojego dobra - stwierdził
-Dla mojego dobra!? Czy dla twojej zachcianki?! - krzyknął zrywając się do pionu. - Wyjdź! Nie chcę cię oglądać! - zakrztusił się i złapał go za ramię. Jego uścisk osłabł, Hyuk złapał go widząc jak ten mdleje. Zaniósł go na łóżko i pobiegł po ręcznik. Namoczył go zimna woda i położył mu na czole wycierając drugim krew, która miał przy ustach i nosie. Po parunastu sekundach Donghae obudził się i już miał zerwać się do pionu kiedy ten przytrzymał go.
-Uspokój się. - powiedział cicho poprawiając mu ręcznik na czole. Hae nawet nie miał siły odpowiedzieć mu jakimś ciętym tekstem. Z jego oczu znów zaczęły płynąć łzy, dlatego odwrócił twarz. - Donghae - kiedy usłyszał znów swoje imię wypowiedziane tym troskliwym tonem, obrócił się w jego stronę.
-Zamknij się już. - wyszeptał z bólem w głosie. Hyuk wstał żeby namoczyć zakrwawiony ręcznik ukrywając zmartwiony wyraz twarzy. Kiedy wrócił usiadł obok żeby kontrolować czy krwotok się skończył. Upewnił się i wstał po czym poszedł usiąść pod ścianą od prawej strony łóżka. Mijały sekundy, minuty, godziny. Ciemność wypełniała pomieszczenie, nikt nawet nie drgnął.  Ku zdziwieniu Hyuk usłyszał cicho swoje imię. Przetarł twarz dłonią myśląc się przesłyszał. Po chwili znów doszedł go dźwięk wypowiadanego jego imienia. Tym razem było to ciche słowo wypowiedziane aksamitnym ale lekko zachrypnietym głosem. Hyuk podniósł głowę i zauważył w ciemności wpatrzone w niego czarne oczy Donghae który leżał na łóżku odwrócony w jego stronę.
-Potrzebujesz czegoś? - Zapytał zdezorientowany.
-Nie. - odparł obojętnie. Po dłuższej chwili znów wypowiedział jego imię.
-O co chodzi? - szepnął Hyukjae kucając i podszedł do łóżka. Usiadł obok i patrzył się na niego.
-Hyukjae. Dlaczego jesteś dla mnie miły? - wypowiedział ledwo słyszalnie.
- Bo cię kocham. - odparł od razu bez zastanowienia. Znów zapadła cisza na jakiś czas.
- W podstawówce byłem wykorzystywany seksualnie - wypalił podnosząc się do pozycji siedzącej. Chwycił kołdrę w dłonie i ścisnął mocno. Zaczął mówić gdy zauważył że Hyuk chce coś powiedzieć. - Nie miałem przyjaciół. Oni powiedzieli mi że żeby zostać ich przyjacielem będę musiał takie rzeczy robić. Ja naprawdę nie chciałem. - urwał żeby zaczerpnąć powietrza - Ale samotność była gorsza od tego co kazali mi robić. W nadziei, że coś się zmieni wykonywałem każde ich polecenie. Zaczęło się od zwykłych niewinnych zabaw, potem było tylko gorzej.  Po tej szkole miałem problemy ze sobą. Jeszcze ten rozwód rodziców. - cicho załkał ale nadal mówił - Uświadomiłem sobie, że nie jestem kimś dla kogo jest coś takiego jak miłość. To jest dla mnie zbyt skomplikowane. Sam widzisz wymyślam byle co żeby się z Tobą pokłócić. A ty nadal jesteś dla mnie miły. - Popatrzył na niego - To nie wszystko. Nie dość, że jesteś jedyną osobą, której ufam bardziej niż mojej matce to jeszcze ona chce ukrócić nam kontakt. Uważa, że sprowadzasz mnie na złą drogę. Tak samo mój psycholog i doktor. Przed końcem roku będę musiał zrezygnować z posady przewodniczącego. Lekarze wykryli u mnie chorobę związaną z tym, że mój organizm jest na skraju wycieńczenia. Jeżeli nadal będę prowadził tak intensywny tryb życia to mogę skończyć jako kaleka albo umrzeć. - z jego oczu popłynęły łzy - Nie chcę żeby znów widzieli mnie jako nikomu nie przydającego się dzieciaka, jako ciężar. - Urwał czując jak w gardle rośnie mu wielka gula. Hyukjae zerwał się i przytulił go mocno głaszcząc jego głowę i plecy.
-Nie zmuszaj się. - odparł cicho - Wszystko rozumiem. - Donghae cicho załkał wciskając się w ramiona Hyuka. Po chwili odsunął się i popatrzył na niego błyszczącymi oczami. Pocałował go jakby był jego największym skarbem w życiu i ułożył się koło niego do snu.
-Przepraszam za tamto - pisnął kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
-Wszystko w porządku. - powiedział kojącym głosem głaszcząc jego głowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz