-Na dzisiaj to tyle. Przewodniczący. - powiedział nauczyciel przyglądając się wyczekująco.
-Uwaga. Ukłon.-cała klasa słysząc komendę ukłoniła się, a gdy opiekun wyszedł większość zaczęła opuszczać salę. Eunhyuk wstał i zaczął zbierać ankiety, które każdy zostawił na ławce. Podszedł do niego Leeteuk i niemal odkrzyknął z zawodem.
-Mieliśmy dzisiaj iść na hot dogi - udawał płacz - Specjalnie nie zabrałeś tego mundurku czy co z tobą jest nie tak? - zapytał zrezygnowany. - Teraz musisz tu siedzieć. - powiedział spuszczając głowę.
-Pójdziemy następnym razem - Hyuk uśmiechnął się promiennie i skierował do gabinetu dyrektorki. Teuk gdzieś się zapodział po drodze, ale zbytnio się tym nie przejmował. Zapukał delikatnie i wszedł do pomieszczenia. Zastał dyrektor tak jak zawsze. Siedzącą za prostym ale obszernym biurkiem z papierami po każdej stronie. Skinęła na chłopaka i zaczęła za czymś się rozglądać. Przebierając wszystkie papiery i teczki westchnęła.
-Aigoo, gdzie ja podziałam tą teczkę. - podrapała się po głowie. - Hyukjae proszę połóż to na krześle i możesz iść. Zaraz to posprzątam. Dziękuję, że się tym zająłeś. - uśmiechnęła się, ale mina jej zbladła gdy wróciła do dokumentów. Chłopak zadowolony z siebie wyszedł z gabinetu. Gdy wchodził do sali w której miał odsiedzieć karę zaskoczył się widokiem. Spojrzał na zegar nad tablicą. Tarcza wskazywała godzinę 18. Hyuk niedowierzająco spojrzał za okno, za którym zapadł już zmrok. Nie spodziewał się, że będzie wracał po zmroku. Nagle od drugiej strony ktoś wszedł i głośno westchnął.
-Naprawdę nie wiesz na czym polega twoja kara? Mówiąc "odsiadywać" miałem na myśli, żebyś znalazł sobie jakąś robotę, na przykład pomóc sprzątaczkom, a nie siedzieć i myśleć o niebieskich migdałach. - Pokręcił głową z dezaprobatą - Zabieraj torbę bo zamykam klasę. Idź znajdź coś dla siebie. - pokiwał ręką w celu pośpieszenia. Nauczyciel był dość niecierpliwy, pewnie spieszył się na randkę czy coś w tym stylu, wszyscy wiedzieli o tym co robi przez plotki na portalu szkolnym. Wnerwiony tym co powiedział mu nauczyciel chwycił torbę i wyszedł z sali. Skierował się na dach szkoły w celu podziwiania widoków po zmroku. Gdy wyjrzał za barierkę coś w oddali przykuło jego uwagę. Czuł, że coś się dzieje.
***
Jako przewodniczący mam obowiązek pomagać wszystkim pracownikom szkoły. Donghae wspomniał słowa jakie wypowiedział podczas ceremonii nadania mu tytułu przewodniczącego. Chwilę potem już miał zajęcie. Jedna z pracownic poleciła mu posprzątać podwórko i wynieść śmieci do kontenera. Zamiatanie zajęło mu dość dużo czasu, jakieś dzieciaki z gimnazjum, które mieściło się w tych samych murach, musiały tu narzucać papierków po batonikach i innych puszek po napojach.
-Dlaczego te gówniarze nigdy nie nauczą się szanować czyjejś pracy - wykrzyknął wnerwiony dając upust gniewu. - Aish! - wrzucił ostatnią puszkę do worka przy czym oblał się pozostałością zawartości opakowania. Miał zaplamioną koszulę i kawałek spodni. Rzucił miotłę w kąt pomieszczenia sprzątaczek.
-Jeszcze tylko śmieci i mogę się zwinąć. - spojrzał na torbę która leżała pod ścianą, chwycił ją zgrabnie i zarzucił na ramię. Ukłonił się na pożegnanie jednej z pracownic i chwycił cztery wielkie worki wypełnione odpadami. Dysząc z zmęczenia szybciutko pobiegł do uliczki za murami szkoły w której znajdował się kontener. Wrzucił worki do środka i wytrzepał ręce. Przez chwilę stał słuchając odgłos kroków dochodzący z przeciwnej strony. Odwrócił się i zauważył zbliżającą się w jego stronę grupkę zakapturzonych postaci, dwoje z nich trzymało pałki baseballowe przerzucone przez ramię. Donghae odwrócił się chcąc jak najszybciej zniknąć z tamtego miejsca, ale uniemożliwiło mu to paru kolesi, którzy nadchodzili z drugiej strony. Obawiał się takich sytuacji. W przeszłości nie kończyło się to dobrze. Zaczął desperacko wypatrywać miejsca którędy byłby w stanie uciec.
-Zgubiłeś się kolego? - powiedział jeden ochrypłym głosem zbliżając się do wystraszonego chłopaka. Z ust zdało się czuć alkohol, pomimo odległości jaka dzieliła obydwu. Hae stał jak słup nie wiedząc co zrobić. Nie miał szans z sześcioma dresiarzami, więc pozostała mu jedynie ucieczka.
-Masz jakieś pieniądze? - Powiedział facet zdejmując pałkę z ramienia i obijając ją o kontener. Jego twarz była w połowie zakryta chustką, ale oczy miał nienaturalnie wytrzeszczone. Reszta kolesi stała otaczając Hae od każdej strony, z wyjątkiem muru szkolnego. Był przerażony, nie miał żadnych pomysłów co zrobić, zdawał sobie sprawę, że przy pierwszej nieudanej próbie ucieczki poprostu go skopią, ale nic innego nie wydawało mu się opłacalne. Jeżeli by spróbował to z pewnością rozłożyłby dwóch na łopatki, ale co z resztą?
-Odpowiadaj jak pytam szczeniaku! - krzyknął pijany facet wymierzając chłopakowi prawego sierpowego w twarz. Donghae upadł na asfalt obijając się głową o powierzchnię, z nosa i ust popłynęła mu krew. Najdziwniejsze było to, że wstał jakoby nigdy nic i wytarł usta spluwając krwią na koszulkę napastnika.
-Co ty kurwa... - powiedział wściekłym głosem facet ale nie zdążył dokończyć bo Hae rzucił się na niego wymierzając mu porządnego kopniaka w szyję. Chwilę później pobił jeszcze jednego, ale nim się obejrzał oberwał pałką w plecy. Poczuł przeszywający ból od odcinku łopatek aż do bioder. Obrócił się ledwo przytomny i cudem zrobił unik. Nagle usłyszał znajomy głos za sobą.
- Schyl się szybko! - zawołał ktoś zza jego pleców. Donghae kucnął mimo iż bez względu na polecenie musiał zrobić to z powodu bólu jaki mu towarzyszył. Obraz przed oczami mu się rozmywał, ale klepnął się w czoło i wbił wzrok w zdziwionych facetów przed sobą. Nagle jeden z nich dostał prawdopodobnie kamieniem w głowę, bo od razu upadł na plecy łapiąc się dłońmi za twarz. Obok chłopaka ktoś przebiegł i zaczął odkładać pozostałych agresorów. Z jego stylu walki można było poznać, że trenuje na siłowni i prawdopodobnie uprawia boks. Donghae wypluł ponownie krew i wytarł rękawem usta. Poczuł się dość dziwnie i wstał wytrzeszczając oczy. Przed nim walczył nikt inny jak Hyukjae. Chłopak był nadal w swoim szkolnym stroju co wywołało niemałe zdziwienie. Chwilę potem reszta kolesi leżała ogłuszona na ziemii, a Hyuk podbiegł do dyszącego chłopaka.
-Zwijamy się zanim zdążą nas dogonić - powiedział pomagając mu wstać, chwycił jego torbę i rzucił się do biegu przed siebie. Ten również zaczął biec ile sił w nogach słysząc że paru napastników wstało i rzuciło się w pogoń za nimi. Parę zakrętów wystarczyło by zgubić niebezpiecznych kolesi. Hyuk zatrzymał się i oparł na kolanach łapiąc powietrze. Wbił zmartwiony wzrok w Donghae, który gdy tylko się zatrzymał, osunął się przy ścianie ciężko oddychając. Dało się słyszeć tylko głośne przekleństwa krzyczane z dala przez wnerwionych przestępców. Po chwili jednak uciszyło się i można było usłyszeć tylko kaszlanie i ciężkie oddychanie dwóch uczniów.
-Co ty tu robisz? - Hae wyszczerzył zęby w uśmiechu mimo iż miał usta pełne krwi i zaśmiał się cicho. Ironia losu czy przypadek? pomyślał. Poczuł jak ból znów powraca przeszywając mu klatkę piersiową i głowę. Złapał się za skronie lekko rozmasowując je i ciężko wyciągając powietrze. Hyuk powoli podszedł i usiadł obok drugiego nadal starając się uspokoić swój oddech. Położył torbę obok.
-Nie oddałeś mi mojego mundurku - westchnął śmiejąc się. Jego uśmiech nie był taki jak każdy inny, można było ujrzeć bogate uzębienie i dziąsła chłopaka przy czym uroczo pojawiały się delikatne zmarszczki wokół jego oczu. Po chwili obydwoje wybuchli śmiechem. Cóż nie był to normalny widok, wyglądali jak pacjenci, którzy co dopiero uciekli z psychiatryka. Hae z zakrwawioną twarzą i rękawami szczerzył się jak głupi, a Hyuk z rozdartymi ubraniami i otarciami na pięściach śmiał się dysząc. Następnie przez jakiś czas siedzieli w ciszy starając się doprowadzić oddech do normalnego tępa. Eunhyuk pierwszy wstał i wyciągnął dłoń w stronę drugiego. Ten jednak próbował przy jego pomocy wstać, ale nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Był słaby i zbyt zmęczony. Chłopak opadł spowrotem opierając się o ścianę i wzdychajac.
-Za pół godziny mi przejdzie, twoja marynarka jest w torbie, weź ją i wracaj do domu. - wydyszał ledwo słyszalne słowa z rozczarowanym grymasem na twarzy. Czuł ogromną wdzięczność do chłopaka, gdyby nie on, pewnie leżałby tam koło kontenera skopany i nieprzytomny. Hyukjae pokręcił tylko głową i popatrzył w rozwidlenie uliczki.
-Dasz radę wstać? - spojrzał spowrotem na ledwo żyjącego chłopaka. Bez słowa podszedł i złapał go pod pachy podnosząc do pionu i oparł o ceglaną ścianę. Donghae nie kontaktował już przez chwilę, wiec Hyuk zarzucił go sobie na plecy i trzymając za nogi ruszył w stronę centrum. Hae położył brodę na ramieniu niosącego go chłopaka i głośno wciągnął powietrze. Poczuł lekki zapach potu chłopaka wymieszanego z dość charakterystycznym męskim perfumem.
***
Donghae otworzył oczy i gwałtownie podniósł się widząc, że jest w swoim pokoju. Natychmiast odczuł przeszywający go ból w plecach. Syknął pod nosem kładąc się spowrotem. Coś mu tu nie pasowało. Niby jak tu się znalazłem? - Zapytał siebie w myślach i odwrócił się w stronę drzwi z których dochodził odgłos kroków. Wytrzeszczył oczy i delikatnie podparł się na łokciach gdy do pokoju weszła jego matka z Hyukjae. Śmiali się. Nie wiedział z czego ale nigdy nie widział żeby ktoś tak dogadywał się z jego matką.
-Oh Donghae! Bardzo dobrze, że już się obudziłeś - uśmiechnęła się szeroko i poklepała Eunhyuka po ramieniu. Widok był komiczny, ponieważ kobieta była dość niższa od niego.
-Masz bardzo fajnych przyjaciół. Nie wiedziałam, że tak się kolegujecie. Musisz należycie podziękować Hyukjae za to, że przyniósł cię tutaj. - skrzyżowała ręce na piersiach - potem mi wytłumaczysz co się stało. Teraz odpocznijcie bo jest juz po północy. - powiedziała surowo i wyszła zamykając za sobą drzwi. Hyukjae stał wpatrując się w Donghae i podrapał się po głowie na widok jego spojrzenia.
-No co? Twój dom był bliżej. - powiedział wzruszając ramionami i usiadł na krześle przy biurku. Donghae położył się i głośno wypuścił powietrze z płuc. Był wdzięczny. Właśnie został uratowany przez jakiegoś nowego gnojka z szkoły. To chyba pierwsza osoba z zewnątrz, z którą się zadaje.
-Co jej powiedziałeś? - wydukał starając się przestać myśleć o tym jak się mu odwdzięczyć.
-Że mieliśmy mały wypadek. - zaśmiał się - bo tak było. Coś obawiam się, że tamci kolesie prędzej czy później wrócą - powiedział poważniej. Hae podniósł się i oparł o ścianę. Zauważył że chłopak popierał się na kolanach i zamyślił się.
-Pierwszy raz ich tam widziałem. Nigdy wcześniej to się nie zdarzyło - powiedział cicho spoglądając na karmelowo włosego. Teraz zauważył, że z jedna z jego dłoni była zakrwawiona, a na policzku miał szramę.
-Jesteś ranny. W domu na pewno się o ciebie martwią. - powiedział ledwo słyszalnie pod nosem. Hyuk złapał jakieś pudełeczko leżące na biurku i podszedł do łóżka.
-Twoja matka mówiła, że jak się obudzisz to mam cię opatrzyć skoro przywlokłem cię w takim stanie. - powiedział z krzywym uśmiechem. Zdawało się słyszeć sarkazm w jego głosie. Donghae ześlizgnął się z łóżka ignorując ból w plecach. Zorientował się, że jest bez koszulki w krótkich spodenkach. Odwrócił się plecami do niego czując na policzkach rumieńce.
-Ładnie cię urządzili. - powiedział poważnym tonem Hyuk wyciągając z pudełeczka maść na stłuczenia. Zauważył, że ból pleców wywołany był długim i napuchniętym siniakiem na plecach. Był to ślad po spotkaniu pałki baseballowej. - Połóż się najlepiej na brzuchu. - rzucił mu zniecierpliwione spojrzenie.
-Poradzę sobie. Możesz wraca....-syknął z bólu i kucnął opierając się o łóżko. Nie miał wyboru jak skorzystać z pomocy oferowanej przez chłopaka. Delikatnie wdrapał się na nie i dostosował do zaleceń zaciskając szczękę, żeby nie czuć piekielnego bólu który pojawiał się za każdym wykonanym ruchem. Hyuk usiadł obok i troskliwym tonem powiedział.
-Może zaboleć. Następnym razem spieprzaj gdzie popadnie, bo znów cię tak urządzą.
Hae położył się na poduszce i zacisnął na kołdrze pięści.
-Dam rad... - jęknął przeciągle pod wpływem bólu jaki przeszył jego ciało, od razu poczuł ze Hyuk podniósł ręce i czekał aż ból ustąpi. Po chwili nałożył trochę zimnej maści na jego plecy co przyniosło małą ulgę. Jego smukłe i nieco kościste dłonie były zimne, delikatnie masowały napuchnięte miejsce sprawiając, że Hae musiał wbić twarz w poduszkę, żeby nie wydać z siebie kolejnego kompromitującego dźwięku jak również próbował powstrzymać dreszcze, które przechodziły po nim pod wpływem dotyku chłopaka. W ciszy było tylko słychać ciężkie oddychanie Hae, który wyglądał jakby był ledwo żywy.
-Gotowe - szepnął Hyuk widząc wyczerpanego chłopaka. Nieco rozczarowany tym faktem Donghae uśmiechnął się lekko i podziękował skinieniem głowy. Eunhyuk wstał i nakrył go kołdrą polecając mu żeby ten się nie ruszał. Atmosfera była niezręczna, zwłaszcza jako, że zmęczony Hyuk zgasił światło i położył się obok chcąc zasnąć. Rano zamierzał dopiero wrócić do domu i po prostu obwieścić ojcu, że nocował u kolegi. Cisza ogarnęła całą rezydencję. Zdawało się słyszeć tylko szczekanie psa na dworze, które było spowodowane przyjeżdżającym co jakiś czas autem. Hae odwrócił się w stronę drugiego. Ten również nie spał, tylko wpatrywał się w sufit. Kiedy zauważył wpatrzonego w niego chłopaka rzucił mu pytające spojrzenie.
-Zastanawiam się skąd tam nagle się pojawiłeś. - wyszeptał ledwo słyszalnie.
-Widziałem to zajście z dachu szkoły. Miałem odsiedzieć jakiś czas za brak mundurku ale jako że nie miałem co robić to poszedłem pozwiedzać teren. - powiedział z głupim uśmieszkiem - A co ty tam robiłeś? Lekcje dawno się skończyły a ty oczywiście nadal w szkole. - Zapytał obracając głowę w stronę chłopaka. Ten gwałtownie zakrył twarz czując jak zaczyna robić mu się gorąco.
-Poprostu zostałem pomóc. - wyszeptał. - dobranoc. - skończył szybko udając, że ziewa. Zamknął oczy ale czuł, że nie zaśnie, serce waliło mu jak szalone z powodu tego, że leżeli na jednym łóżku. Co chwilę czuł na sobie ciepły oddech Hyuka, który zapewne wpatrywał się w niego. Zrobiło mu się niezmiernie zimno, mimo iż leżał zakryty aż pod nos. Eunhyuk zauważył że chłopak dyszy i trzęsie się.
-Wszystko w porządku? - odkrył twarz chłopaka patrząc z zatroskaniem.
-Zimno- wyszeptał. Hyukjae nakrył siebie kołdrą i pogłaskał po głowie leżącego obok chcąc dodać mu otuchy. Hae zamarł. Przed oczami pojawił mu się wcześniej widziany artykuł na temat niewiadomej orientacji seksualnej kolegi. Jeżeli to prawda... - pomyślał Nie mogę tego zrobić - zacisnął oczy nie wiedząc jak zareagować. Hyuk przyciągnął go do siebie i przytulił delikatnie.
-Dobranoc - powiedział ledwo słyszalnie do ucha Hae co spowodowało u niego dreszcz podniecenia. Czemu on tak na mnie działa - pytał siebie w myślach próbując znaleźć dobre wytłumaczenie. Nigdy wcześniej nie czuł się tak jak teraz, zwłaszcza w towarzystwie chłopaka. Nie przyszłoby mu to nigdy do głowy, że mógłby nieświadomie zakochać się w koledze z klasy. Westchnął cicho i pod wpływem chwili przytulił się mocniej do klatki piersiowej Hyuka i wciągnął powietrze czując w nim uzależniający zapach Hyukjae. Czuł się bezpiecznie i komfortowo. Nie rozmyślając już o innych rzeczach usnęli wtuleni w siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz